Polska rzeczywistość ułatwia zastanawianie się nad własnym życiem. Kiedy ludzie medytujący nad swym losem i definicją siebie mają przed sobą złożoność własnego człowieczeństwa, my, Polacy, dysponujemy gotowymi samookreśleniami. Wystarczy wybrać jedno z dwóch, dookreślić tożsamość stawiając krzyżyk. Do dyspozycji mamy zbiorek antytetycznych par: zdrajca – patriota, postępowiec – ciemnogród, PISuar – POczwara, katotalib – liberał, lewak – prawak, leming – moher i parę innych. „Kim jestem Ja?” zapytywał w Wyznaniach święty Augustyn, nie wiedząc, że odpowiedź może być tak prosta.

 

 

Nieznośna polaryzacja polskiej sceny politycznej, która przyniosła daleko idące podziały w naszym społeczeństwie, doprowadziła do równie niebezpiecznej polaryzacji języka. Język ów, z jednej strony, odzwierciedla podziały, z innej zaś je napędza: kreuje śmieszne dychotomie, buduje mury między „nami”, a „nimi”, operuje inwektywami i łatkami, które przeciwnika politycznego ograbiają z godności i wiarygodności. Polszczyzna dzisiejszej debaty publicznej stanowi tak naprawdę karykaturę polszczyzny: górnolotne i pompatyczne zwroty mieszają się tam z obelgami, wielkie słowa, takie jak wolność i zdrada, towarzyszą kurduplom i mordom, ta sama wypowiedź potrafi łączyć patos z wulgaryzmem. Tak często używa się zwrotów mocnych, że aż nie wystarczają – dodaje się wtedy dopełnienia, epitety, Bóg wie co, w każdym razie chamstwo musi być nieprawdopodobne, buta i arogancja niepojęte, pogarda przemysłowa lub sięgająca Himalajów. Bohater i zdrajca idą w parze, dziwka spotkała się z damą, a książę obejmuje chama. Dialog – niemożliwy. Rozciągnięty do granic swoich możliwości język traci na znaczeniu, słowa ważne wycierają się, istota powoli nam umyka.

 

Nieznośna polaryzacja polskiej sceny politycznej, która przyniosła daleko idące podziały w naszym społeczeństwie, doprowadziła do równie niebezpiecznej polaryzacji języka.

 

Nie tylko komunikacja staje się niemożliwa – język przewodzi myślom i poznaniu świata: nie dbając o niego, tracimy kontakt z rzeczywistością, a nasze myśli stają się ubogie. Dzisiejszy dyskurs polityczny krytykowała niedawno na łamach „Młodych Dwudziestoletnich” Julia Jasińska, w artykule zatytułowanym „Kwestionując rzeczywistość”. Nie można postawić znaku równości między dyskursem a rzeczywistością, niemniej jednak ten pierwszy kreuje tą drugą, choć i z niej wynika – w każdym razie oba są ze sobą splątane. Nietrudno zauważyć dysonans poznawczy, do jakiego w Polsce doprowadziła antagonizacja polityczna. Choć prawica i lewica (terminy umowne) mają dwa osobne słowniki, odwołujące się do różnych słów i idei wiodących (analizował to już prof. Jerzy Bralczyk), mają też pewien zestaw wspólny. Każdemu właściwie zależy na wolności i demokracji, jednak brak jednoznacznej definicji owych pojęć powoduje, że każda strona sporu widzi przez nie zupełnie co innego, niż ta druga. Tym samym, operując niedodefiniowanymi słowami, hasłowymi uproszczeniami pełnymi różnych konotacji, żyjemy – Polacy z Polakami – w dwóch równoległych rzeczywistościach.

 

Nie tylko komunikacja staje się niemożliwa – język przewodzi myślom i poznaniu świata: nie dbając o niego, tracimy kontakt z rzeczywistością, a nasze myśli stają się ubogie.

 

Język pełen niechęci do drugiego, nieszanujący jego godności i nieżyczliwy jest językiem nieetycznym. Równie nieetyczne są kłamstwo i manipulacja. Etyka słowa, jako dziedzina nauk humanistycznych, zajmuje się właśnie „badaniem oraz oceną sposobów posługiwania się językiem w jego relacji do przyjętych przez społeczeństwo wartości oraz ustalaniem norm użycia słowa, które sprzyjają ochronie tych wartości[1]. Badaniem etyki słowa zajęła się od lat osiemdziesiątych prof. Jadwiga Puzynina, nestorka polskiego językoznawstwa i znawczyni twórczości Norwida. Od tamtych lat powstało na ten temat wiele opracowań, zaś z inicjatywy prof. Puzyniny stworzono Zespół Etyki Słowa przy PAN, który za cel stawia sobie „pro­mo­wa­nie zasad sza­cun­ku dla każ­de­go czło­wie­ka, pod­sta­wo­wej życz­li­wo­ści, chę­ci rozu­mie­nia inno­ści, sta­ra­nia o poro­zu­mie­nie i zgo­dę, pomo­cy ludziom pod jakim­kol­wiek wzglę­dem sła­bym”[2]. ZES skupia nie tylko wybitnych naukowców, ale i aktorów, studentów, nauczycieli, dziennikarzy, osoby związane ze światem biznesu lub mediów i polityki, próbując tym samym dotrzeć ze swoimi postulatami do jak najszerszej rzeszy odbiorców. Nie chodzi już tylko o analizę języka debaty publicznej, ale o pozytywne wpłynięcie na jego przemianę. O przywrócenie należnego miejsca prawdzie i szacunkowi do drugiego człowieka. I to dotyczy wszystkich stron dzisiejszego sporu, bowiem Zespół ma charakter ponadpolityczny.

 

 

Czy uda nam się wreszcie wybrnąć z bagna dzisiejszej, politycznej kłótni? Doprowadzić do wyprowadzenia sporu z obszarów jatki na obszary merytorycznej rozmowy? Zdefiniować na nowo pojęcia i oddzielić je od konotacji, jakie im nadały ostatnie lata? Oddzielić słowa od wypowiadających je osób, uniknąć kłótni personalnych? Możemy i powinniśmy próbować tego dokonać. Możemy wymagać więcej, wybierać takie media, które poruszają ciekawe, a nie jedynie emocjonujące tematy, i sami w prywatnych sporach zaprzestać małpowania języka dzisiejszej polityki. ZES jest jedną z inicjatyw powstałą w sercu akademickiego świata, ale za przemianę odpowiedzialni są wszyscy uczestniczący w debacie publicznej. Dzisiejsze partie się zmienią i przeminą, ale polszczyzna pozostanie naszą mową wspólną i dlatego powinniśmy o nią dbać.

 

A jak by to brzmiało w języku dzisiejszej debaty? Pewnie mniej więcej tak: Dzisiaj mamy język nieetyczny, bez życzliwości, tylko obrażanie, ale NIE MA NA TO NASZEJ ZGODY. Dlatego tu, z tej mównicy, jaką są Młodzi Dwudziestoletni, wzywam do przyjęcia poprawki, tzn. poprawy języka, żeby Polacy mogli żyć dobrze i czuć się bezpiecznie. Wolność, wolność, konstytucja! Nie wycierajcie sobie gęb zdradzieckich nieetycznym językiem! Kto tego nie rozumie, dla tego nie ma miejsca w naszej polityce. Kto tego nie przyjmuje, ten zdrajca i ciemnogród. Zaorane.

P.S. Polecam wywiad „Rzeczpospolitej” z panią prof. Puzyniną: http://www.etykaslowa.edu.pl/wp-content/uploads/2017/01/121211_Rzepa.pdf

 

Tymek Skowroński

 

[1] Anna Cegieła, Słowa i ludzie: wprowadzenie do etyki słowa, Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 2014.

[2] http://www.etykaslowa.edu.pl/ [24.10.2017r.].

 

Zdjęcie nr 1: https://www.google.co.uk/search?q=debate&safe=strict&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj55-KN76zXAhUFyKQKHXH7C6kQ_AUICigB&biw=1366&bih=654#imgrc=vjqgsqtXYbDVbM:

 

Zdjęcie nr 2: https://www.google.co.uk/search?q=sejm&safe=strict&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj1s-rX76zXAhXBzaQKHQXABKUQ_AUICigB&biw=1366&bih=610#imgrc=WkX2p8kEV_czEM: