Ar-Rakka. Miasto szczęścia, biegających dzieci i ciągłych wesel. Miasto pełne uśmiechniętych i modlących się Syryjczyków. Tak było do pewnego czasu. Bunt przeciwko reżimowi Assada dał szansę Państwu Islamskiego do rozpoczęcia tam swojego terroru, nie dając społeczności drogi wyboru.

 

 

Sprzeciw od początku był i jest od razu egzekwowany w postaci publicznych egzekucji bądź terroru. I tak powstała RBSS – „Raqqa is being slaughtered silently”. Na ich stronie internetowej można przeczytać, że są kampanią zorganizowaną przez grupę aktywistów, których celem ukazanie jest prawdy. Obiektywnej prawdy. Takiej, której nie zobaczymy, ani nie usłyszymy ze źródeł Państwa Islamskiego. RBSS to zrzeszenie studentów, z których każdy z nich zmuszony przez sytuacje, ale jednocześnie dobrowolnie, stał się tajnym dziennikarzem. Organizacja dzieli się na dwie grupy: wewnętrzną i zewnętrzną. Ci pierwsi, narażając się na śmierć, nagrywają, robią zdjęcia i dokumentują na wszystkie możliwe sposoby wydarzenia mające miejsce w oblężonej Rakce, a w tym celu używają jedynie telefonów komórkowych.

 

Sprzeciw od początku był i jest od razu egzekwowany w postaci publicznych egzekucji bądź terroru.

 

W miarę możliwości (czyli coraz gorszemu połączeniu internetowego i zasięgu) wysyłają materiały kolegom z grupy zewnętrznej, których kryjówka mieści się w Niemczech. Oni kadrują, redagują i piszą krótkie teksty, opisujące zaszłe tam sytuacje, po czym udostępniają materiały do internetu. To wszystko brzmi dosyć prosto, logicznie i budująco. Na ich tweeterze możemy znaleźć krótkie filmiki, zdjęcia zmasakrowanego miasta, a także zdjęcia osób, które zginęły z rąk ISIS. Ale sytuacja wciąż się pogarsza. Z każdym dniem ginie coraz więcej ludzi, młodzi dziennikarze tracą bliskich, a sami bezustannie prześladowani są strachem przed wyznawcami z Państwa Islamskiego. Od ISIS dostają groźby, zapowiedzi zemsty, a także nagrania egzekucji ich rodzin i przyjaciół. Ale oni się nie poddają. Wierzą, że ujawnianie prawdy o wydarzeniach w ich rodzinnym mieście choć trochę pomoże w walce z terroryzmem i mają świadomość, że w konfrontacji z tak dużym przeciwnikiem, najważniejsza jest obiektywna rzeczywistość.

 

 

Ale to nie tylko wojna domowa, to też wojna medialna. Państwo Islamskie wciąż zachęca do rekrutacji w kalifacie. Zwabia chłopców i mężczyzn marzących o bieganiu z bronią, bezkarnym zabijaniu i życiu trudnym do rozróżnienia od gry komputerowej. Ich spoty reklamowe i filmy promujące są na najwyższym poziomie kinematografii, a efekty komputerowe mogą równać się z produkcjami Hollywood. Tam wszystko jest piękne, kolorowe, sprawiedliwe, bezpieczne i wygląda jak marzenie dla dorosłych „Piotrusiów Panów”. I taki fałszywy obraz przedstawiają dżihadyści. Zaciera się granica między informacją a propagandą. Między tym co chcą przekazać, a tym jaka jest prawda. Ich piękne obrazki w reklamach to złe wyobrażanie tego, co dzieje się w okupowanym przez ISIS miastach. I gdyby nie RBSS, pewnie większość ludzi rozsianych po kontynentach, wierzyłaby w tę podchodzącą pod kpinę propagandę. Są małą nadzieją dla przyszłości Syrii i całego świata, w którym fala zamachów zalewa coraz dalsze obszary.

 

Ale to nie tylko wojna domowa, to też wojna medialna. Państwo Islamskie wciąż zachęca do rekrutacji w kalifacie.

 

W zeszłym tygodniu w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego miałam okazję zobaczyć film „Miasto Duchów”, dokument Matthew Heinemana ukazujący działalność RBSS. Jego polska premiera jest datowana na koniec stycznia przyszłego roku i z całego serca zachęcam, żeby spędzić półtorej godziny zagłębiając się w historie młodych rebelianckich dziennikarzy. Wychodząc z sali, miałam poczucie, że jestem w niewielkiej grupie ludzi, która ma nieco większą świadomość wydarzeń w Rakce. W jednej ze scen któryś z działaczy kampanii RBSS powiedział do kolegów „człowiek chce wierzyć, że umrze z przyczyn naturalnych”, a reszta zgodnie mu przytaknęła. Ale strach towarzyszący im każdego dnia nie jest w stanie przysłonić im celu, do którego dążą. Na wszelki wypadek jednak każdą telefoniczną rozmową kończą „Uważaj na siebie, z Bogiem”. I walczą dalej. Z Bogiem.

 

Kinga Zakrocka

 

 

Zdjęcie 1: https://www.google.co.uk/search?as_st=y&tbm=isch&hl=pl&as_q=Arrakka&as_epq=&as_oq=&as_eq=&cr=&as_sitesearch=&safe=images&tbs=sur:fc#imgrc=pJbIbMkuXKr4fM:

Zdjęcie 2: https://www.google.co.uk/search?as_st=y&tbm=isch&hl=pl&as_q=Arrakka&as_epq=&as_oq=&as_eq=&cr=&as_sitesearch=&safe=images&tbs=sur:fc#imgrc=DaUEcWmKxFylAM: