Czy Angela Merkel po raz czwarty zostanie mianowana kanclerzem Niemiec? Na to wskazują wyniki sondaży prezentujące 36% poparcia dla jej partii CDU (Unia Chrześcijańsko Demokratyczna) i jedyne 22% dla jej najsilniejszego przeciwnika SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec). Jak pokazał nam jednak „Brexit” i triumf Trumpa, polityka potrafi zaskakiwać. Bez wątpienia, nie brak w kraju zaciętych krytyków dotychczasowego rządu. Prawicowa nacjonalistyczna partia AfD (Alternatywa dla Niemiec) rośnie w siłę i ostro krytykuję politykę centrowej koalicji CDU-SPD. Zarzucają Angeli Merkel i jej współpracownikom nieefektywne zarządzanie kryzysem migracyjnym i dopuszczenie do islamizacji Europy.

 

Podczas pobytu w Berlinie porozmawiałam z Leonardem i Jamesem wychowanymi w Niemczech. Oboje chodzą na ten sam uniwersytet, niedawno ukończyli dwadzieścia lat, studiują przedmioty społeczne. Na pierwszy rzut oka mają ze sobą wiele wspólnego. To, co ich różni to poglądy polityczne.

 

 

LEONARD, Frankfurt am Main, 21 lat. Popiera AFD.

 

Czy myślisz, że Angela Merkel wygra wybory?

 

Tak. Najpoważniejszym przeciwnikiem partii CDU, do której należy Angela Merkel, jest partia SPDz Martinem Schulzem na czele. Na krótko po ogłoszeniu lidera, SPD cieszyło się nagłym wzrostem popularności, jednak nie potrwało to długo.

 

Jaka jest Twoja opinia na temat „Große Koalition” (tzw. „Wielka koalicja” pomiędzy CDU i SPD)? Jak oceniasz ich wspólną politykę?

 

Bezpośrednim skutkiem „Wielkiej Koalicji” jest poszerzenie się tak zwanego politycznego „środka” i zmniejszenie polaryzacji pomiędzy dwoma głównymi partiami. Pod wieloma aspektami koalicja CDU i SPD sprawdziła się – Niemcy dalej cieszą się stabilnością ekonomiczną i finansową. Jestem jednak zdania, że partie rządzące zupełnie nie poradziły sobie z kryzysem migracyjnym, który nasilił się w 2015 roku. Polityka „otwartych granic” oraz sprzeciw wobec ustalenia jakichkolwiek ograniczeń co do liczby napływających imigrantów oraz uchodźców były, moim zdaniem, pozbawione pragmatyzmu.

Polityka „otwartych granic” oraz sprzeciw wobec ustalenia jakichkolwiek ograniczeń co do liczby napływających imigrantów oraz uchodźców były, moim zdaniem, pozbawione pragmatyzmu.

Nad rozsądkiem, górę wzięła krótkowzroczna moralność, pozbawiona samokrytyki. Politycy próbowali przedstawić swoje podejście jako racjonalną próbę poradzenia sobie z niemieckim kryzysem demograficznym, czy też brakiem wystarczającej siły roboczej. Jednakże problemy integracji międzykulturowej pozostają (chodzi mi szczególnie o problemy językowe), a przepaść w edukacji zawodowej i kwalifikacjach między Niemcami a uchodźcami jest znacząca. Tym samym, na dzień dzisiejszy, tłumaczenia polityków nie mają pokrycia w rzeczywistości.

 

Czyli, Twoim zdaniem, przyjmowanie uchodźców i imigrantów bezpośrednio działa na niekorzyść Niemiec?

 

Zdecydowanie nie rozwiązuje problemów demograficznych kraju, co zauważył już dawno były kanclerz Niemiec, Helmut Schmidt z partii SDP. Przyjmowanie ludności z innych kultur stwarza dodatkowe problemy związane z integracją i jednością społeczeństwa. Nie jest wystarczająco opłacalnym zabiegiem dla państwa. Najbardziej martwi mnie, jednak, aspekt kulturowy. Kiedyś Niemcy przyjęły dużą ilość imigrantów z Turcji i kraj walczy z problemami integracji aż do dziś. Wystarczy spojrzeć na zaskakujący procent poparcia dla quasi-autorytarnego prezydenta Erdogana wśród tureckiej mniejszości w Niemczech. Jesteśmy liberalną demokracją i nasze wartości kłócą się z wartościami ludzi wychowanych w Północnej Afryce czy na Bliskim Wschodzie, nawet w tak najoczywistszych aspektach jak prawa kobiet. Integracja jest trudna. Przeprowadzona nieudolnie prowadzi do tworzenia etnicznych bądź eligijnych enklaw wewnątrz społeczeństwa. Dla jej powodzenia potrzeba regulować ilość przyjmowanych imigrantów i uchodźców. Nie możemy przeliczać swoich możliwości.

 

Jak Ty podszedłbyś do problemu uchodźców w Niemczech?

 

Limity dotyczące przyjmowania uchodźców, które byłyby moim zdaniem sensowne, zostały już dawno przekroczone. Dlatego też myślę, że niezbędne jest zaprzestanie przyjmowania kogokolwiek więcej.

 

Czy nie uważasz, że to niemoralne dzielić ludzi na tych, którzy zaliczają się do „naszych” i „tych obcych”? Ważyć czyjeś życie na podstawie obywatelstwa, mimo tego, że mamy potrzebne środki do pomocy? „Uchodźca” to człowiek, który ucieka przed wojną i walczy o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny.

 

Nie jestem przeciw przyjmowaniu uchodźców dla zasady. Potrafię rozróżnić „uchodźcę” od tak zwanego „imigranta gospodarczego” , który szuka dobrobytu, nie walczy o przeżycie. Uważam, że błędem nie było przyjmowanie uchodźców, ale bezkompromisowe otwarcie granic, pozbawione niezbędnej regulacji i kontroli. Uchodźcy powinni mieć możliwość ubiegać się o azyl poza granicami kraju. Jednak, „stało się” i, teraz, musimy wstrzymać przyjmowanie większej ilości ludzi.

 

Co, w takim razie, rząd Niemiec powinien zrobić?

 

Po zamknięciu granic trzeba położyć nacisk na kraje Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, aby pomogły zatrzymać przypływ imigrantów. Kolejnym sensownym krokiem byłoby otworzenie domów dla uchodźców dalej od Europy, bliżej rodzimych terenów. Niemcy powinny zwiększyć pomoc finansową dla regionów dotkniętych przez działania wojenne.

Niemcy powinny zwiększyć pomoc finansową dla regionów dotkniętych przez działania wojenne.

Część uchodźców, którzy już stacjonują w Niemczech, powinni być rozlokowani do nowo utworzonych stref bezpieczeństwa. W przyszłości jakakolwiek forma nielegalnej imigracji powinna być całkowicie nietolerowana. W ten sposób zniechęcimy do przekraczania np. Morza Śródziemnego, ratując życia i, tym samym, niszcząc okrutny biznes przemytniczy.

 

Jaka partia Twoim zdaniem najlepiej rozwiązałaby problemy współczesnych Niemiec?

 

Uważam, że kryzys migracyjny przyćmił wszystkie inne problemy, z którymi kraj musi sobie poradzić. Cała społeczność polityczna przytakiwała Angeli Merkel podczas podejmowania kluczowych decyzji, które ostatecznie okazały się niewystarczająco przemyślane. Dlatego myślę, że obecni politycy nie są w stanie przedstawić żadnej sensownej opozycji do polityki pani kanclerz.  Do 2015 roku byłem pod wrażeniem urzędowania Angeli Merkel i wspierałem CDU. Od tego czasu jednak (nie bez oporów, bo wciąż uważam, że koalicja CDU-SPD robi całkiem niezłą robotę) uważam, że prawicowa partia AfD (Alternatywa dla Niemiec) może stworzyć odpowiednio silną opozycję i zmusić koalicję do krytycznego myślenia.

 

 

JAMES, Dusseldorf, 20 lat . Popiera FDP.

 

Czy myślisz, że Angela Merkel wygra wybory?

 

Tak. Nie ma żadnego lidera, który mógłby być lepszą alternatywą. Gospodarka Niemiec ma się dobrze, a obywatele wiedzą czego się spodziewać jeśli poprą CDU. Tylko zwolennicy SPD oddadzą głos na Schulza. Oczywiście, część Niemców odwróci się od Angeli Merkel by poprzeć AfD. Nie zmieni to jednak ostatecznego wyniku wyborów.

 

Jaka jest Twoja opinia na temat rządów koalicji CDU-SPD?

 

Podoba mi się to, że utrzymali wysoki eksport Niemiec, dzięki któremu kraj ma się tak dobrze. Uważam jednak, że wciąż nie kładą wystarczającego nacisku na inicjatywy digitalizacyjne. W porównaniu z krajami Bałtyckimi, czy też Azjatyckimi, mamy bardzo niską prędkość pobierania danych. Nie możemy dalej tego ignorować. Euro rośnie w siłę rośnie i nie da się wiecznie polegać na tylko na eksporcie, bez podjęcia próby digitalizacji gospodarki.

 

Czy będziesz głosować na CDU/SPD?

 

Raczej nie, ponieważ są to bardzo tradycyjne partie politycznego środka (tzw. „catch-all parties”), które nie mają szczególnej wizji przyszłości kraju. Prawdopodobnie zagłosuję na liberałów z FDP (Wolna Partia Demokratyczna), by wesprzeć ich współczesne podejście do polityki. Jest to partia, która skupia się, między innymi, na digitalizacji i edukacji, szczególnie ważnej w obliczu napływu uchodźców. Chciałbym jednak podkreślić, że pomimo mojego poparcia dla FDP, doceniam „Wielką Koalicję” za to jak poradziła sobie z kryzysem migracyjnym.

 

Uważasz, że byli efektywni?

 

Tak. Myślę, że ludzie ignorują istotę słowa „kryzys” i zbyt szybko narzekają. Nie nazywamy „kryzysem” sytuacji, z którą łatwo można sobie poradzić i, której rozwiązanie przychodzi nam bez problemu. Do pewnego stopnia zgadzam się z osobami, które krytykują sposób w jaki rząd zarządzał sytuacją. Podejście Merkel było za bardzo reakcyjne i niezbyt dobrze zaplanowane. To typowe dla jej przywództwa – szybkie podejmowanie decyzji i zadowalanie ludzi krótkoterminowo. Ja nie popieram takiego podejścia.

 

Co w takim razie podobało Ci się w podejściu rządu do kryzysu migracyjnego?

 

Zdecydowanie nastawienie: przyjęcie uchodźców, otwarcie na tych, którzy potrzebują pomocy. Nie poddanie się naciskom, wprowadzając limit przyjmowania. Taka polityka może być oczywiście nadużyta przez ludzi, którzy niekoniecznie są “w potrzebie”. Te przypadki stanowią jednak mniejszość i ostatecznie pomagamy tym, którzy uciekają przed wojną i przemocą. Wiem z doświadczenia, że ci ludzie i ich rodziny przeszli przez wiele złego i nie przyjeżdżają do Niemiec tylko po to, by cieszyć się niekończącym napływem zapomóg socjalnych, które, biorąc pod uwagę koszty życia w naszym kraju, wcale nie są aż tak wysokie.

Wiem z doświadczenia, że ci ludzie i ich rodziny przeszli przez wiele złego i nie przyjeżdżają do Niemiec tylko po to, by cieszyć się niekończącym napływem zapomóg socjalnych

Co byś powiedział osobie, która twierdzi, że Niemcy marnują swoje zasoby finansowe na uchodźców? Według doniesień rząd wydał 400 milionów Euro na edukacje fali imigrantów, mimo braku dowodów na to, że taka inwestycja się opłaci.

 

Idea, która stoi za przyjmowaniem uchodźców to dawanie azylu ludziom kiedy tego potrzebują. Ostatecznie wrócą oni do swoich domów. Pieniądze wydane na edukacje nie są zmarnowane. Taka inwestycja jest niezbędna, jeśli chcemy, by stali się częścią społeczeństwa podczas pobytu w naszym kraju. Integracja nie wydarzy się sama, a kryzys uchodźców to coś, z czym powinniśmy się pogodzić i poradzić, nie zaprzeczać.

 

Wierzysz, że uchodźcy opuszczą Niemcy, gdy uspokoi się sytuacja polityczna?

 

Wierzę, że nie powinniśmy dzielić uchodźców pomiędzy tych “dobrych”, którzy chcą wrócić do ojczyzny i tych “złych”, którzy wolą zostać na stałe w Niemczech. Po tylu latach konfliktu ci ludzie mogą nawet nie mieć do czego wracać. Jeśli uchodźcom uda się zintegrować z niemieckim społeczeństwem prawdopodobnie lepiej ich nie deportować. Takie rozwiązanie przyczyniłoby się także do poprawy niemieckiej demografii jako, że imigranci zazwyczaj mają więcej dzieci.

Wierzę, że nie powinniśmy dzielić uchodźców pomiędzy tych “dobrych”, którzy chcą wrócić do ojczyzny i tych “złych”, którzy wolą zostać na stałe w Niemczech.

Jak teraz Niemcy powinny sobie poradzić z kryzysem migracyjnym? Przyjąć wszystkich, którzy chcą wejść do Niemiec?

 

Myślę, że najgorszy kryzys został już zażegnany dzięki umowie z Turcją, która zgodziła się przyjąć uchodźców do swojego kraju. Dostają dofinansowanie z Europy. W zamian za pomoc Erdogana w kryzysie migracyjnym kontynuowane są rozmowy na temat przyłączenia Turcji do Unii Europejskiej. Oczywiście, stawia nas to w trudnej sytuacji, bo Niemcy są zmuszone tolerować niedemokratyczne wybryki Erdogana, tylko po to, by podtrzymać umowę. Mimo to, takie rozwiązanie spowalnia napływ uchodźców do Niemiec i innych krajów Europy. W ten sposób, uchodźcy są bliżej swoich domów, swojej kultury i nie podejmują niebezpiecznej przeprawy przez wodę. Takie rozwiązanie jest, ostatecznie, korzystne dla wszystkich. Wyegzekwowanie umowy z Turcją to, oczywiście, powolny proces, ale już przyczynił się do uratowania tysięcy uchodźców przed śmiercią na Morzu Śródziemnym.

 

Julia Jasińska