Miłka1W pułapce niezależności

Niezależność. Zdawałoby się, że jest to fundamentalna potrzeba każdego człowieka, bez której relacje, w jakie wchodziłby z innymi ludźmi, stanowiłyby tylko zapełnienie w nim deficytów i tworzyły toksyczne powiązania, co w konsekwencji niszczyłoby obydwie strony. Jednak czy w dzisiejszym świecie nie jest to pojęcie nadużywane, zwłaszcza w kontekście relacji damsko-męskich? Dziś wiele kobiet określa się jako niezależne, niepotrzebujące związku, aby móc wieść szczęśliwe życie. Są samowystarczalne. Czy jednak tak jest naprawdę? Czy nie jest to rodzaj formy, którą sobie my kobiety, narzucamy, aby…właśnie w jakim celu? Uniknąć uwikłania w trudny związek? Żyć bez zobowiązań? Mieć przestrzeń dla samej siebie(niezwykle modne dziś wyrażenie), czas na samorozwój?

Jednak jest to system naczyń połączonych. Ogromna siła kobiet, ich niezależność implikuje zachowanie mężczyzn. Jak mają odnaleźć się w świecie, kiedy ich role utrwalane przez wieki zostały zastąpione przez płeć przeciwną? Zagadnienie to staje się coraz bardziej powszechne w dyskursie psychologicznym. W ubiegłym roku ukazała się głośna książka Profesora Philipa G.Zimbardo (emerytowanego już Profesora na Stanfordzie) pod prowokującym tytułem „Gdzie Ci mężczyźni?”. W powyższej publikacji autor bije na alarm pisząc o kryzysie męskości. Hipotezy jakie wysnuwa, analizując społeczeństwo wskazują na przeniesienie ich aktywności w przestrzeń wirtualną, a tam zdobywanie wzorców (wątpliwych) odnośnie chociażby kobiecości, więc niejednokrotnie konfrontacja rzeczywistości z wyidealizowanym obiektem, który staje się często jedynie obiektem emanującym wulgarnymi treściami.

W pułapce niezależności1

Ciekawą analizę zjawiska ,,kryzysu męskości” podejmuje również w ostatnim wydaniu Wysokich Obcasów (869) z 5 marca 2016 roku psycholog Wojciech Eichelberger w artykule pod tym samym tytułem, co wspomniana książka Zimbardo. Jedną z myśli przewodnich artykułu jest stwierdzenie dotyczące potrzeby wykształcenia się nowego wzorca męskości. Już nie patriarchalnego, ale opartego na wzajemnej zależności oraz współpracy kobiety i mężczyzny. Właśnie, a skoro kobiety są silne i niezależne, to idąc tym tropem może one są po części odpowiedzialne za ten kryzys? Nie chce tu obarczać ich całkowitą winą, jednak wydaje mi się, również piszę tu z własnego doświadczenia, młodej kobiety, która często przyłapuje się na nadmiernej potrzebie niezależności. Przecież jest to model kreowany tak często dzisiaj w mediach, w popkulturze. Jednak niezależność tworzy dystans, ponieważ nie daje przestrzeni drugiej osobie – w tym wypadku mężczyźnie.

Posłużę się dla przykładu jednym obrazem, który odzwierciedla ów stan rzeczy. Jestem wychowawcą grupy dzieci w wieku 10-11 lat w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej. Kadrą są tam licealiści, studenci, zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Będąc z dziećmi na jednym z wyjazdów zauważyłam, że popadam w chroniczne wycieńczenie i mam wrażenie, że dziewczyny w kadrze robią dużo więcej niż chłopaki, jednak czy naprawdę bezpośrednio mówiłam o tym, że potrzebuję pomocy w wielu zadaniach, wsparcia? Gdy po powrocie z obozu z dziećmi wróciłam niesamowicie zmęczona(byłam również bardzo szczęśliwa, bo praca z dziećmi sprawia mi ogromną radość) postanowiłam porozmawiać z chłopakami z kadry o moich spostrzeżeniach.

W pułapce niezależności1

Okazało się, że moje działanie, moja niezależność, jest postawą, którą staram sią osiągnąć, ale zarazem wypieram ją i potrzebuję osób, w których będę miała silne wsparcie. Ta pułapka niezależności (będąca czasem po prostu brakiem pokory) odbiera drugiej płci możliwość wykazania się, zabiera jej przestrzeń do współdziałania. Tu dochodzimy do pewnego paradoksu. Kobiety mówią, że tęsknią za ,,prawdziwym mężczyzną”(chociażby wywiad z Wojciechem Eichelbergerem, rozpoczyna się pytaniem o stereotypowego ,,prawdziwego mężczyznę”, i tęsknotę za nim), który dawałby poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej strony na każdy możliwy sposób manifestują, że nie potrzebują pomocy, pokazują na każdym kroku swoją niezależność.

Być może znajdujemy się w momencie, bardzo istotnym, gdzie w wyniku ścierania się nowe role społeczne, nowe model ezaczynają się definiować. Przed każdą płcią stoi wyzwanie jak je zdefiniować, aby przy okazji nie odebrać czegoś płci przeciwnej?

11.04.2016

Miłka Kruszewska