Vanessa

Vanessa Aleksander, dziewiętnastoletnia studentka pierwszego roku Akademii Teatralnej. Ukończyła liceum im. Stefana Batorego w Warszawie na profilu z międzynarodową maturą. Oprócz aktorstwa (jej największej pasji), interesuje się tańcem, muzyką, malarstwem, architekturą i sportem. Osoba pełna pozytywnej energii, wierząca w spełniające się marzenia. Uważa, że dzień bez uśmiechu na twarzy jest dniem straconym.

Teatr i aktorstwo nie są najbardziej oczywistymi sposobami na życie. Skąd w takim razie wzięło się u Ciebie zainteresowanie właśnie nimi?

Już w przedszkolu byłam najbardziej chętna do występowania w przedstawieniach (śmiech). Ale mówiąc już bardziej poważnie, to kiedy byłam jeszcze w podstawówce, zabrano moją klasę na spektakl muzyczny młodzieżowej grupy „Tintilo” w Teatrze Rampa. Po zakończeniu spektaklu aktorzy wyszli na proscenium i powiedzieli widzom, że organizują casting do ich grupy teatralnej. Nie myślałam wtedy, że wezmę udział w przesłuchaniach. Lecz kiedy dzień przed castingiem odezwała się moja przyjaciółka i spytała, czy idziemy, uznałam, że warto spróbować. I następnego dnia… dostałam się! Od szóstej klasy podstawówki do drugiej klasy liceum występowałam w grupie „Tintilo” w Teatrze Rampa i tam tak naprawdę narodziła się moja pasja do aktorstwa. Niesamowicie miło wspominam tamten okres!

A czy w takim razie pamiętasz moment, w którym uświadomiłaś sobie, że to co chcesz w życiu robić to właśnie aktorstwo?

Na pewno pamiętam moment, w którym po raz pierwszy zapaliła mi się myśl w głowie, żeby uprawiać aktorstwo na poważnie. To było tuż przed rozpoczęciem jednego ze spektakli, w którym grałam w otwierającej scenie. Światła zgaszone, miejsca zajęte, rozmowy ucichły… Dokładnie pamiętam dźwięk otwierającej się kurtyny i świadomość, że zaraz wyjdę na scenę. Czułam się wtedy całkowicie spełniona i w pełni szczęśliwa. Wiedziałam, że jestem wtedy w dobrym miejscu, w odpowiednim czasie, że chcę tu być i w ten sposób się rozwijać. To był właśnie ten moment!

Bycie zawodowym aktorem lub aktorką nie jest raczej czymś, do czego zazwyczaj zachęcają nas rodzice. Czy w realizowaniu swojej pasji miałaś wsparcie ze strony rodziny?

Dopiero w drugiej klasie liceum zdecydowałam, że chcę zdawać do Akademii Teatralnej. Na początku moi rodzice trochę się z tego podśmiewywali, przekomarzali się ze mną, że to przecież tylko hobby, a nie sposób na życie. Dopiero kiedy zrozumieli, że podchodzę do tego na poważnie zaczęli się denerwować, zwłaszcza, że miałam alternatywę studiowania architektury w Anglii. Niemniej jednak to mój tata wyszedł z inicjatywą i umówił mnie na spotkanie z aktorem, który pomógł mi w przygotowaniach do Akademii Teatralnej. Nie pamiętam takiego momentu, żeby powiedzieli: „Vanessa, nie pozwalamy Ci iść na aktorstwo”. Chociaż czasem żartobliwie pytają się, co będę wkładać do portfela za parę lat (śmiech)?

Zapewne między innymi dzięki realizowaniu swojej pasji oraz ogromnemu zaangażowaniu w to, co robisz, dostałaś propozycję pracy na planie dobrze wszystkim znanego serialu w TVP2: Rodzinka.pl. Powiedz, jak dokładnie do tego doszło?

Wytrwała praca i konsekwencja na pewno pomagają, ale jak we wszystkim, bardzo potrzebne jest też szczęście. W drugiej klasie liceum wysłałam zgłoszenie do agencji aktorskiej, której zadaniem było znajdowanie możliwości pracy dla młodych aktorów. Oznaczało to, chodzenie na castingi. I właśnie na jednym z nich zauważył mnie jeden z przedstawicieli agencji, dzięki któremu udało mi się dotrzeć do Rodzinki.pl. Później będąc na wakacjach dostałam telefon, że odbywa się casting do tego właśnie serialu. Podesłano mi tekst, a ja zaczęłam się przygotowywać. Dopiero na miejscu okazało się, że będę odgrywać rolę dziewczyny Tomka Boskiego (Maćka Musiała). No i cóż… po odegraniu krótkiej sceny z Maćkiem, reżyser z miejsca powiedział, że dostaję tę rolę.

Czy obserwacja takich aktorów jak: Tomasz Karolak, Małgorzata Kożuchowska, Maciej Musiał na planie Rodzinki” pomogła Ci w bezpośredni sposób nabyć konkretne umijętności aktorskie? 

Oczywiście! Sama możliwość obserwowania ich w pracy pomogła mi chociażby w podpatrzeniu ciekawych sposobów do przygotowania się do odegrania konkretnej sceny. Widziałam, jak przygotowują się do swoich ról, jakich metod do tego używają. Co robią, kiedy trzeba adegrać scenę smutną, a jak się zachowują podczas sceny wesołej. To było bardzo ciekawe doświadczenie i faktycznie można było z tego dużo wyciągnąć.

A jaka w tym wszystkim jest rola reżysera?

Moim zdaniem jest bardzo ważna. To, w jaki sposób reżyser Cię pokieruje wydaje się być naprawdę kluczowe w odegraniu konkretnej sceny. Miałam ostatnio okazję występować w filmie Tomka Bagińskiego „SMOK”. To jest fantastyczny i niesamowicie kreatywny człowiek, który ma naprawdę masę ciekawych pomysłów. Sam fakt poznania takiego artysty powoduje, że człowiek z zupełnie innej perspektywy zaczyna podchodzić do gry aktorskiej.

Razem ze znajomą – Olą Smolińską – prowadzisz również vlog pt. “Don’t Take Us Personally”. Czemu ma on służyć i z myślą o kim dokładnie go stworzyłaś?

Na pewno dużą rolę odegrała moja chęć bycia przed kamerą (śmiech). Zarówno mi jak i Oli możliwość występowania przed ludźmi sprawia ogromną frajdę. Generalnie we vlogu mówimy o tym, co nas otacza, co nas trapi, co nas cieszy – o wszystkim co siedzi w naszych głowach. Poza tym pod wpływem ostatnich wydarzeń z mojego życia, dobitnie zdałam sobie sprawę z tego, że ludzie zapominają o tym, żeby wyciągać radość z tego co ich otacza. I właśnie o tym są nasze vlogi, żeby się cieszyć – nawet z tych najgłupszych rzeczy. Chcemy zarażać pozytywną energią. Nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, ale jak jadę Warszawskim metrem, to wszyscy mają ponure miny. A tak nie powinno być!

No właśnie, najnowsze badania wykazują, że z każdym kolejnym rokiem coraz więcej ludzi cierpi z powodu depresji. Statystyki wykazują również, że duży odsetek badanych stanowią właśnie ludzie młodzi. Czy uważasz, że media społecznościowe mogą mieć na to konkretny wpływ? 

Do mediów społecznościowych trzeba podchodzić z ogromną rezerwą. Parę razy na swoich profilach na youtubie czy instagramie dostałam wiadomości pod tytułem: „Chcę być Tobą” (chwila ciszy). Brzmi abstrakcyjnie, a jednak… Ludzie popadają w jakiś dziwny szał. Oglądając człowieka na ekranie swojego komputera, od razu zaczynają go postrzegać jako wyrocznię. Spójrzmy na przykład na profile ludzi, którzy uprawiają fitness: pokazują, jak bardzo zdrowy tryb życia prowadzą, lecz prawda jest taka, że połowa z nich na co dzień bierze sterydy. Oznacza to, że nie wszystko co pięknie się mieni na ekranie naszego telefonu czy komputera jest tak samo piękne w rzeczywistości.

W swoim najnowszym artykule (http://www.mlodzidwudziestoletni.pl/?p=1013) zdecydowanie stwierdzam, że to właśnie przy pomocy mainstreamowych mediów oraz portali społecznościowych uczymy się, jak dokładnie wyglądają obecne kanony piękna i na czym według współczesnego świata polega sukces.” Jak myślisz, w jaki sposób wypośrodkować – zwłaszcza u ludzi młodych – osiąganie wymarzonego celu z bezsensownym dążeniem do nieosiągalnej perfekcji?

Moim zdaniem świeży umysł oraz rozsądek wydają się być w tej kwestii kluczowe. Warto pamiętać, że korzystanie z instagramów, twitterów i fejsbuków jest fajne, ale to nie jest realistyczny świat. Zamiast siedzieć z nosem wlepionym w telefon i pisać z kolegami, lepiej jest się przejść na Stare Miasto i zobaczyć się z tymi samymi znajomymi twarzą w twarz. Media społecznościowe polegają trochę na grze paradoksów. Z jednej strony ten świat bardzo nam się podoba, ponieważ jest ładnie opakowany, z drugiej strony musimy świadomie umieć się od niego dystansować, ponieważ rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Vanessa, co by nie mówić, do tej pory udało Ci się zrealizować wiele pozytywnych rzeczy. Czy w takim razie możesz podzielić się teraz z ludźmi młodymi jedną zasadą, której się trzymasz i dzięki której spełniasz swoje pasje, a jednocześnie nie dajesz się zwariować współczesnemu światu? 

W moim przypadku bardzo ważne jest otaczanie się życzliwymi ludźmi. Prawdziwymi przyjaciółmi i rodziną. To właśnie na nich mogę polegać w najtrudniejszych momentach i właśnie im mogę dziękować, kiedy przytrafia mi się w życiu coś dobrego. Gdyby nie oni, prawdopodobnie nie byłabym w miejscu, w którym jestem teraz.

13.12.2015

Z Vanessą rozmawiał Jerzy Gut